niedziela, 8 sierpnia 2010

Fraszka o domu

Marzyłam o domu, gdzie drwa
by się w ogniu tliły;
była w marzeniu tym lasu barwa
i świerszcze w nim były.

Marzyłam o domu z piecami,
a z nich świeżym chlebem,
ze strychem i z okiennicami,
z powojem, pod niebem.

Marzyłam o domu na wzgórzu,
ze ścieżką przez lasy.
Bez radia, bez klimy, garażu,
telewizora, prasy.

Marzyłam o domu wiekowym,
z klimatem i duszą,
i duchem pod progiem domowym,
i spróchniałą gruszą.

Marzyłam o domu prawdziwym,
pogańskim i własnym,
domu po słowiańsku życzliwym,
drewnianym i jasnym.

Marzyłam o domu znad Wilii,
pachnącym modrzewiem,
lecz Bogowie ze mnie zakpili
i spotkałam ciebie.


___
Dziś dla odmiany przerośnięta i nieco żartobliwa fraszka.

1 komentarz:

  1. Pozdrawiam Pogankę Świętosławę.
    Poganin Wiesław.

    OdpowiedzUsuń